skomentujPS: Kiedy, w jakich okolicznościach dowiedział się pan o tym, że Michaił Jużny zrezygnował z gry i odda spotkanie walkowerem?
ŁUKASZ KUBOT: Przyjechałem normalnie do klubu, od dziewiątej trzydzieści do dziesiątej przeprowadziłem rozgrzewkę z moim partnerem deblowym Oliverem Marachem. Po nas na kort wszedł Jużny. Poszedłem do szatni, gdzie szykowałem rakiety i trochę się porozciągałem. Za chwilę pojawił się Rosjanin, podał mi rękę i przyznał, że właśnie wycofał się z turnieju z powodu bólu ręki. Po nim z tłumaczeniami przyszedł jego trener. Spokojnie wytłumaczył, dlaczego Misza odpuścił. Doznał kontuzji w pierwszym spotkaniu z Richardem Gasquetem. Walczył wtedy cztery i pół godziny, później miał jeszcze debla. Cierpiał. Mecz ze mną nie miał żadnego sensu, nie chciał ryzykować, stan jego ręki mógłby się jeszcze pogorszyć.(...)
PS: Czego potrzebuje tenis, by w naszym kraju przebić się w telewizji? Jeśli chodzi o oglądalność wciąż przegrywa nie tylko ze sportami zespołowymi, ale i wieloma mniej popularnymi dyscyplinami. I to nie tylko, jak w Melbourne, ze względu na godziny transmisji.
Polacy są spragnieni sukcesów, tylko to może ich przyciągnąć przed telewizory. Może gdyby oprócz Agnieszki Radwańskiej w dwudziestce rankingu ATP znalazłby się jej rodak, wyniki oglądalności poszłyby w górę? Generalnie nasz tenis jednak leży. Szczególnie zimą. Nie ma hal, profesjonalnych baz, nie ma gdzie trenować.
Nie oszukujmy się, nie istnieje u nas żaden system szkolenia. Nikomu nie ubliżając, ludzi zdolnych pociągnąć młodego chłopaka do przodu, takim z doświadczeniem, charyzmą, wiedzą, w kraju po prostu brak. Może poza trenerem Radwańskim, który tak często obrywa, a jest jedynym, który tyle osiągnął.
Wśród mężczyzn od czasów pana Wojtka Fibaka panuje susza. Przyznaję z bólem: to wstyd, że czterdziestomilionowy naród nie miał w pierwszej pięćdziesiątce rankingu ATP żadnego swojego przedstawiciela. Niestety, liczba amatorów kompletnie nie przekłada się na wyczyn. Ludzie obejrzą parę wymian w telewizji, uśmiechną się, pomyślą w kategoriach „ale fajna zabawa, jeszcze płacą za nią miliony, trzeba spróbować" i przyjdą podbijać po pracy. Tyle że takie naśladownictwo absolutnie nic nie daje!
U nas nikt nie wie, co tak naprawdę znaczy słowo tenis. Ile to wysiłku, logistyki, podróży, negocjacji, załatwiania wszystkiego dookoła. Ja czasami czuję się jak na bezludnej wyspie, jak Robinson Crusoe. Do wszystkiego dochodzę sam. Szukam, sprawdzam, kontroluję, wymyślam. A jeszcze przy okazji trenuję.
Cały wywiad przeczytasz w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym".




Przed walką Kliczko - BriggsPo pokonaniu Alberta Sosnowskiego Witalij Kliczko 16 października ...
Dieta cud Artura BorucaDieta śródziemnomorska sprzyja Arturowi Borucowi.Polski bramkarz po ...
Porady dla młodych piłkarzy od ...Robert Lewandowski i Kamil Glik młodzi reprezentanci Polski radzą ...
W dniach 17-19 września w Gdańsku odbędzie się Wielki Finał Orange Cup XV Turnieju im. Marka Wielgusa. O tytuł Mistrza Polski ...więcej
W najbliższą sobotę 4 września, na kanale Duńczyca przy nabrzeżu Starówka na Odrze w Szczecinie, zostaną rozegrane Mistrzostwa ...więcej
Spośród 500 młodych piłkarzy wyłonionych zostało 12 najlepszych technicznie zawodników - uczestników obozów letnich Polsat Soccer ...więcej