03.08.2009 |
skomentujPo ciężkim sezonie we włoskim Lube Banca Macerata Sebastian Świderski dostał wolne od szkoleniowca naszej reprezentacji, by odzyskać siły i popracować nad zdrowiem. W ośrodku olimpijskim w Spale, wraz z innymi polskimi siatkarzami, „Świder” leczył nadwerężone kolano i przygotowywał swój organizm do trudów nadchodzących występów. Powrót do formy przebiegał sprawnie i polscy kibice liczyli, że od pierwszego sierpniowego weekendu znów ujrzą jednego z naszych najlepszych przyjmujących w akcji. Tymczasem wydarzyła się rzecz dramatyczna - Sebastian Świderski podczas oficjalnego meczu towarzyskiego z Bułgarią źle wylądował i doznał bolesnego zerwania ścięgna Achillesa. - Szokująca sprawa. Sebastian miał wcześniej problemy z achillesem, ale nie w tej nodze, tylko w lewej. Nikt się nie spodziewał takiej kontuzji - komentuje menedżer kadry, Witold Roman.
Natychmiastowa interwencja lekarzy i kompleksowe badania przeprowadzone następnego dnia rano potwierdziły najgorsze obawy. Ścięgno prawej nogi zostało zerwane w 99 procentach i konieczna była operacja. Ta, jak podaje oficjalna strona siatkarza, zakończyła się sukcesem. Ścięgno zostało zrekonstruowane, a mięsień trójgłowy łydki zachował prawidłową długość. Cały staw został włożony w specjalny stabilizator, który w przyszłości ma umożliwić „Świdrowi” powrót do lekkich treningów innych partii mięśniowych.
Niemniej o skakaniu i graniu w siatkówkę przez najbliższe pół roku nie będzie mowy. Uszkodzenie ścięgna Achillesa, obok zerwania więzadeł krzyżowych i urazów kręgosłupa, to jedna z najpoważniejszych kontuzji sportowych.
Wypis ze szpitala przewidziano na dzisiaj i zgodnie ze słowami menedżera polskiej kadry, Sebastian Świderski na razie pozostanie na leczeniu w Polsce - z powodu sezonu urlopowego we Włoszech, w kraju może się spodziewać lepszej opieki. Bez „Świdra” nasze przyjęcie będzie ogromnie osłabione, bo na Michała Winiarskiego też już nie możemy liczyć. Lukę po najlepszych będą starali się wypełnić Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman, którzy w obecnej, ciężkiej pod względem kadrowym sytuacji, razem mogą trafić do docelowej drużyny Daniela Castellaniego. Choć tym młodym siatkarzom zapału nie można odmówić, to do poziomu gwiazd pokroju Świderskiego czy Winiarskiego brakuje im jeszcze bardzo wiele.
Czy to już koniec kariery uwielbianego przez kibiców „Świdra”? Wypada mieć nadzieję, że po solidnej rekonwalescencji ten zawodnik ponownie założy biało-czerwoną koszulkę. Jednak w krótkich komentarzach tuż po wypadku na parkiecie, Sebastian Świderski ze smutkiem powtarzał, że nie zna siatkarza, który wróciłby do dawnego grania po zerwaniu ścięgna Achillesa. Nam wszystkim pozostaje mocno trzymać kciuki, że będzie inaczej.
Komentarze